Pazerność sprawcą włamaniowego skandalu w Nowogrodźcu!

W świąteczny dzień mieszkańcy gminy Nowogrodziec zostali zaskoczeni doniesieniami o śmiałym włamaniu, do którego doszło na terenie jednej z prywatnych posesji. Sprawa wywołała niemałe poruszenie – w grę wchodziły nie tylko znaczne straty materialne, ale także osobiste relacje między sprawcą a ofiarą. Okazało się bowiem, że głównym inicjatorem był były pracownik okradzionego, przekonany, że należy mu się finansowe wyrównanie. Ten konflikt na tle rozliczeń przerodził się w przestępstwo, gdy mężczyzna przy wsparciu dwóch wspólników postanowił „wziąć sprawy w swoje ręce” pod nieobecność właściciela mieszkania.

Sprawna interwencja służb i szybkie zatrzymania

Skuteczność działań lokalnych funkcjonariuszy potwierdzają nie tylko szybkie zatrzymania, ale i fakt, że niemal wszystkie zrabowane przedmioty wróciły do właściciela. Policjanci z komisariatu w Nowogrodźcu, działający wspólnie z bolesławieckim wydziałem kryminalnym, zatrzymali czterech podejrzanych, którzy zostali powiązani z kradzieżą oraz paserstwem. Przełomem w śledztwie okazała się chciwość jednego z paserów – próbując zarobić na „pomocy” w odzyskaniu łupu, sam nieświadomie doprowadził policję do kolejnych osób zamieszanych w sprawę.

Co padło łupem złodziei?

Wartość skradzionego mienia przekroczyła 35 tysięcy złotych. Największą stratą była pilarka taśmowa, której wartość przewyższała połowę całego łupu. Poza tym złodzieje zabrali telewizor, dwa laptopy, dekodery oraz klucze do pojazdów i lokali mieszkalnych. Rozdzielenie i ukrywanie przedmiotów było zorganizowane: najpierw przewieziono je do Bolesławca, gdzie znalazły schronienie w mieszkaniu jednego z paserów. Następnie część trafiła z powrotem na teren gminy Nowogrodziec. Ciekawostką jest sposób ukrycia zrabowanych rzeczy – niektóre z nich ukryto na cmentarzu, inne zaś w garażu pasera, co świadczy o próbie rozproszenia ryzyka w razie wykrycia przez służby.

Odzyskiwanie łupu i dalsze ustalenia policji

Przeszukania przeprowadzone przez funkcjonariuszy przyniosły szybkie efekty – już w mieszkaniu pierwszego pasera w Bolesławcu odnaleziono telewizor pochodzący z włamania. Dalsze czynności doprowadziły śledczych na cmentarz, gdzie odzyskano komplet kluczy, które również padły łupem złodziei. W toku postępowania ujawniono, że jeden z włamywaczy, już wcześniej notowany za podobne przestępstwa, dopuścił się dodatkowego aktu wandalizmu, niszcząc szybę w lokalu należącym do gminy. Z tego powodu będzie odpowiadał nie tylko za włamanie, ale także za zniszczenie mienia samorządowego, a jego wcześniejsze konflikty z prawem mogą skutkować znacznie surowszym wyrokiem.

Przepisy, które czekają na złodziei i paserów

Polskie prawo przewiduje za kradzież z włamaniem karę do 10 lat pozbawienia wolności. Jednak osoba, która dopuści się tego czynu w warunkach recydywy, naraża się na wyrok sięgający nawet 15 lat. Odpowiedzialność karna grozi również paserom – za pomoc w ukrywaniu lub przewożeniu skradzionych rzeczy grozi do 2 lat więzienia. Cała czwórka zatrzymanych usłyszała już zarzuty i teraz ich przyszłość rozstrzygnie się przed sądem.

Najważniejsze wnioski dla mieszkańców

Ta głośna sprawa pokazuje, jak szybko może dojść do poważnego przestępstwa nawet w pozornie bezpiecznych społecznościach. Jednocześnie stanowi przykład skutecznej pracy lokalnej policji, dzięki której niemal wszystkie skradzione rzeczy wróciły do prawowitego właściciela. Mieszkańcy gminy Nowogrodziec mogą mieć pewność, że współpraca służb pozwala nie tylko na szybkie wykrycie sprawców, ale też na ograniczenie strat i przywrócenie ładu w lokalnej społeczności. Cała sprawa to również przypomnienie, jak ważne są wzajemne relacje w miejscu pracy – nierozwiązane konflikty mogą stać się zarzewiem poważnych incydentów.

Źródło: Policja Dolnośląska