Interwencja na parkingu w Legnicy zaczęła się od wezwania pomocy do nieprzytomnego mężczyzny. Sytuacja szybko się jednak skomplikowała: policjant musiał opiekować się poszkodowanym, powstrzymać osobę przeszkadzającą w akcji, a następnie podjąć resuscytację.
Funkcjonariusz znalazł leżącego mężczyznę, którego stan wskazywał na silne upojenie alkoholowe. Ułożył go na boku, w pozycji bezpiecznej, i zadzwonił pod numer alarmowy 112. W trakcie przekazywania zgłoszenia podszedł do niego znajomy nieprzytomnego, również będący pod wpływem alkoholu.
Mężczyzna krzyczał i chwytał policjanta za ramię, utrudniając rozmowę z dyspozytorem oraz udzielanie pomocy. Wyjaśnienie, że interwencja dotyczy jego znajomego, nie uspokoiło go. Funkcjonariusz użył więc siły fizycznej, aby odsunąć go i kontynuować działania przy poszkodowanym.
Resuscytacja przed przyjazdem karetki
Wkrótce stan nieprzytomnego gwałtownie się pogorszył. Mężczyzna zaczął sinieć, a następnie przestał oddychać. Policjant udrożnił jego drogi oddechowe i rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. Po tym, jak poszkodowany zaczął kaszleć, funkcjonariusz obserwował go do czasu przyjazdu karetki.
Pomocy medycznej wymagał także drugi z mężczyzn, dlatego na parking skierowano kolejny zespół ratownictwa. Obaj zostali przewiezieni do szpitala.
Szybkie rozpoczęcie resuscytacji mogło zadecydować o uratowaniu życia nieprzytomnego. Zdarzenie pokazuje, jak nagle stan osoby wymagającej pomocy może się pogorszyć, nawet podczas oczekiwania na przyjazd ratowników.
Źródło: Policja Dolnośląska – Portal polskiej Policji
